Zalecana rozdzielczość 1024x768 Aktualizacja: 22.10.2011






Wprowadzenie


KONTAKT Z NAMI
RZEMIOSŁO W CHRZELICACH


Bednarz (doliarius, doleator)


ednarstwo istniało w Chrzelicach jako warsztat dworski przy zamku prawdopodobnie już na przełomie XV i XVI wieku. W pierwszej połowie XIX wieku do Chrzelic z zamiarem osiedlenia się tu przyjechał Fryderyk (Fridricht) Haberecht (1820-1872) owczarz z Drezna. Jego syn, Edward (1858-1918) pod koniec XIX wieku, w 1880 r przejął działając y już w tym miejscu od ponad 100 lat warsztat bednarski. Od tego momentu rodzina Haberecht kontynuuje tradycje bednarskie. Tuż po I wojnie światowej następcą Edwarda został jego syn, Paweł (1893-1961). Przez pewien okres był on członkiem komisji ds. bednarstwa przy cechu w Prudniku. Po nim schedę w 1962 r przejął z kolei jego syn Edward (1930-1999), który już w 1964 r uzyskał dyplom mistrzowski w tym zawodzie. W dniu dzisiejszym tradycje rodzinne Haberechtów kontynuuje jego następca, syn Hubert (rocz.1959). Ciekawe, czy śladami swoich przodków podąży następny z rodu Haberechtów, syn Huberta, kilkunastoletni Marcin. Do początków XX wieku zakład mieścił się w starym, niskim budynku. Bednarz Paul z rodzinąDopiero w 1910 r został on poddany remontowi i podwyższony o piętro. Następna przeróbka całego domu i warsztatu miała miejsce w latach 90-tych. Jak więc widać, tradycja tego rzemiosła i wiedza z tego zakresu przekazywana jest z ojca na syna, jednak profesja ta uchodzi za jedną z zanikających. Większość prac wykonywana jest ręcznie, metodami tradycyjnymi, które gwarantują wysoką jakość wyrobów. Wielokrotnie miałem okazję obserwować pracę pana Edwarda w swoim warsztacie, gdzie z wielką precyzją i zręcznością wykonywał małe i duże beczułki czy też wielkie kadzie. Jak mówił sam pan Edward: " Paweł H. z uczniemw naszym zakładzie w Chrzelicach wykonujemy beczki i kadzie o różnej pojemności. Dla przykładu dla producentów wina we Francji wykonujemy malutkie beczułki, o pojemności dwóch lub trzech litrów. Natomiast dla odbiorców z Austrii wykonujemy beczki o pojemności sięgających nawet dwóch i pół tysiąca litrów. Oprócz takich zamówień wykonujemy także wyroby o innym specjalistycznym profilu, jak np. bębny dla garbarni skór czy też różne donice i wiadra. Praktycznie jesteśmy w stanie sprostać każdemu zamówieniu od klienta, niezależnie czy to będzie beczka czy też balia, cebrzyk lub inne naczynie". widok na zakład bednarskiZ tego, co dowiedziałem się od pana Edwarda, to bednarz używa odpowiednio przygotowanego drzewa dębowego, świerkowego czy też modrzewiowego, które sam sobie w lesie wybiera. Później, po zwiezieniu tnie je na deski i suszy. Wysuszone już deski, w momencie realizacji nowego zamówienia trzeba cierpliwie i dokładnie ręcznie wystrugać na odpowiednią ilość klepek, które później lądują w kotle z wrzącą wodą. Następnie są one wkręcane na kilka lub kilkanaście godzin w specjalne prawidła, aby uzyskały odpowiednie wygięcie. widok na gorzelnię, młyn i tartakPan Edward, a obecnie jego syn Hubert w swojej pracy używa narzędzi, których używali jeszcze jego przodkowie, czyli sprzed ponad stu lat. Oczywiście dysponuje on także nowocześniejszym sprzętem, lecz z uwagi na to, że produkcja jest nadal tradycyjna, narzędzia te przydają się i dzisiaj. W latach dziewięćdziesiątych Edward Haberecht był jednym z tych, którzy z powodzeniem eksponowali swoje wyroby na zagranicznych wystawach i odnieśli tam sukces, m.in. na targach w Koblencji. Dawniej przy dworze zamku w Chrzelicach oprócz warsztatu bednarskiego istniał także kowalski i rymarski (siodlarz, siedlorz). Kowalstwo w Chrzelicach zanikło zupełnie po drugiej wojnie światowej, chociaż kiedyś w Chrzelicach były aż cztery kuźnie. Jedną prowadził Lachota (obok bednarza), drugą Engiel (u Szpałka) pod nr 13 na obwodnicy zamkowej, trzecią Hanich pod nr 118 (obecnie dom autora) a czwarta mieściła się w domu nr 151 (obok Drabalta), który wybudował w 1912 r Juliusz Szpałek. Pochodził on ze Strzeleczek z rodziny o bogatych tradycjach kowalskich. W tym samym domu mieszkał tzw. komorą Anton Cibis, jeden z trzech chrzelickich szewców. Miał on na górze małą izdebkę będącą zarazem jego warsztatem pracy. Był ojcem Dominika Cibisa, stróża nocnego. młyn i bednarzPozostali szewcy to Hupka (szewc na bagnie) oraz Niestrój, którego warsztat mieścił się w budynku gorzelni. Natomiast ostatnim przedstawicielem zawodu rymarza w Chrzelicach jest Jan Kimmel, który umiejętności tej nauczył się przy swoim ojcu Serafinie w rodzinnym warsztacie. Drugim znanym rymarzem był Anton Stanula. Gdy już wymieniłem przedstawicieli tych zawodów, warto jeszcze wspomnieć o dwóch masarniach, które prowadzili Bota i Cholewa. Piekarze mieli także swoich przedstawicieli w osobach Feliks Lisoń oraz Ludwik Peszel (budynek od Kamrata). Krawców także było dwóch. Jeden to Johan Daniel (u Johandly kole gliniołka) a drugi to Karl Różyczka (obecnie po dole u Daniela). Ojciec tego ostatniego wraz z synami to znana rodzina muzykantów wiejskich. W wiosce w okresie przedwojennym funkcjonowały dwa sklepy, jeden u wspomnianego już Lisonia a drugi u Rozpleszcza.



KONTAKT Z NAMI






Copyright 2011 by E.Murlowski & R.Bober
All Rights Reserved. Unauthorized duplication is a violation of applicable laws.