|
Przydrożne kapliczki, figury i krzyże
 rzydrożne kapliczki i krzyże oraz kamienne figury świętych to niezwykłe obiekty, będące nieodłącznym elementem krajobrazu
ziemi prudnickiej. Niestety coraz częściej znikają z naszego otoczenia i to z przyczyn, przed którymi miały chronić - żywioły, i którym miały służyć - ludzie. Dodatkową przyczyną, że
giną one bezpowrotnie jest znikoma ilość źródeł pisanych na temat oraz słaba inwentaryzacja i nieuwzględnienie tak istotnych aspektów jak historia regionu, socjologia czy historia sztuki.
Rozsiane po naszym terenie krzyże i kapliczki są tak oczywistym i stałym elementem krajobrazu, że zupełnie się z nim stapiają, stając się właściwie niewidoczne i niezauważalne. Etnografowie
określają to zjawisko jako "mała architektura sakralna, charakteryzująca się bogactwem form i rodzajów".
Kapliczki, figury i krzyże przydrożne były najczęściej fundowane na obrzeżach wsi, przy rozstajnych drogach lub w miejscach niebezpiecznych. Jak pisał etnograf, Tadeusz Seweryn -"Kapliczki są
na wsi czymś tak naturalnym, że nie docieka się przyczyny ich powstania. Są, gdyż były - tak jak drzewa, ziemia i obłoki na niebie".
Ich największy rozkwit przypada na XVIII i XIX wiek. Stawiano je z wdzięczności za nieoczekiwaną łaskę, w podzięce za wyleczenie z choroby, za wysłuchanie próśb, za uchronienie od pomoru, głodu
czy też innej klęski, z pobożności jako ofiara dziękczynna oraz w pokucie za ciężkie grzechy. Często upamiętniały miejsce zgonu lub miejsce wiecznego spoczynku nieznanych ludzi.
Jednakże nie są one tylko biernym elementem krajobrazu, gdyż w szczególnych momentach zostają rytualnie "uruchamiane" w trakcie procesji, nabożeństw w maju i czerwcu oraz podczas specjalnych
okazji religijnych. Możemy wtedy zaobserwować jak kapliczki i krzyże są szczególnie ozdabiane wieńcami z choiny, girlandami z bibuły i wstążkami w kolorze żółtym, białym i niebieskim.
Przejeżdżając przez Chrzelice, czy to w kierunku lasu (Jeleni Dwór), Łącznika, czy też Racławiczek napotkamy kilka krzyży, kapliczek i kamiennych figur świętych.
W chwili obecnej nie są znani fundatorzy tych obiektów, ale część z nich na pewno powstała z inicjatywy zamożniejszej części mieszkańców Chrzelic, w tym ówczesnych dzierżawców chrzelickiego
majątku, Eduarda i Aleksandra Heller. Przemawiałby za tym także fakt, iż zwykłych mieszkańców wsi nie byłoby stać na taki wydatek, a wg potwierdzonych źródeł wiemy, że rodzina Heller bardzo
podniosła prestiż wsi nie tylko w powiecie czy okręgu, ale nawet na skalę europejską (hodowla koni i owiec). Eduard Heller w 1844 roku ufundował kaplicę ewangelicką w jednej z komnat
chrzelickiego zamku. Gdy mówimy o zamku, to warto wspomnieć o stojącej tuż obok, ruinie małej kaplicy, widocznej już na kartach XVIII wiecznego urbarza.
Poniżej chciałbym czytelnikom przedstawić chrzelickie zabytkowe obiekty kultu religijnego. Jak już wspomniałem, na temat niektórych z opisanych tu obiektów brak jest obecnie pełnej
informacji, kto i w jakim celu je postawił, ale na pewno mieszkańcy wsi postawili je dla upamiętnienia ważnych wydarzeń. Dotyczy to szczególnie krzyży, a niektóre z nich liczą już sobie ponad
kilkaset lat. Oczywiście, mam tu na myśli ich lokalizację, gdyż same krzyże z powodu zniszczenia materiału były kilkakrotnie zmieniane.
Kapliczka - Dzwonnica
 ośrodku wsi stoi barokowa dzwonnica zbudowana w 1774 roku, murowana z cegły z użyciem kamienia i otynkowana. Posiadała w szczycie od południa prymitywny zegar słoneczny. Jej wygląd przypomina
jakby trzy, kwadratowe nałożone na siebie malejące kondygnacje. W najwyższej z okienkami zamkniętymi półkoliście widać mały dzwon. Jej budowa jest związana z szalejącą w połowie XVIII w okolicy
Chrzelic epidemią cholery. Miała ona stanowić podziękowanie składane na chwałę Bożą za przetrwanie zarazy i być wyrazicielem smutku po stracie najbliższych osób. Dobudowane w drugiej połowie XIX
wieku do kapliczki od strony północnej małe pomieszczenie pokryte dwuspadowym daszkiem przeznaczono na miejsce postoju konnego wozu strażackiego. W latach osiemdziesiątych XX w część tę wyremontowano
i przeznaczono na kaplicę dla mieszkańców wsi.
Dzwonek w kapliczce został poświęcony przeciwko gradobiciu. Do niedawna jeszcze służył on swoim biciem do odpędzenia chmur gradowych, które podobno przesuwały się wtedy zawsze nad Smolarnię, co
powodowało oburzenie tamtejszych mieszkańców. Głos dzwonka służy także do powiadamiania mieszkańców wsi o nagłych zdarzeniach, m.in. o zgonach.
Figura Św. Floriana
amienny posąg św. Floriana usadowiony został na murowanym postumencie. Święty ten jest patronem chroniącym przed pożarami i nieurodzajem. Figurę prawdopodobnie postawiono na początku drugiej połowy
XIX w. Na postumencie widać ozdobny kartusz, na którym być może kiedyś umieszczony był napis lub modlitwa. Pomimo faktu, iż św. Florian jest patronem strażaków, to z wielu historycznych dokumentów
dowiadujemy się, że modlono się do niego także w przypadku morowego powietrza - zarazy.
Fakt postawienia tej figury świadczy o tym, że mieszkańcy wsi znali kult i historię świętego Florianusa z Lorch. Był on rzymskim urzędnikiem z końca III wieku naszej ery. W ciągu wieków legenda
zmieniła go w legionistę, a nawet dowódcę oddziału stacjonującego na terenie dzisiejszej Austrii. Podczas prześladowań chrześcijan za panowania Dioklecjana (243-313), władcy cesarstwa rzymskiego w
latach 284-305, podtrzymywał na duchu swych współwyznawców, nie kryjąc oczywiście swej przynależności do wspólnoty. Kiedy Florianus zdecydował się na objazd prowincji Noricum w celu odwiedzenia
tamtejszych chrześcijan, napotkał na pewnym moście w Górnej Austrii oddział żołnierzy wysłany przez namiestnika w celu schwytania jak największej ilości chrześcijan.
Nasz bohater bez wahania przyznał się do swej religii i kazał zaprowadzić się do namiestnika. Ten, w trosce o stan kadr w podległej mu prowincji, namawiał Floriana - wysokiej klasy specjalistę w
dziedzinie wojskowości - do złożenia ofiary bogom państwowym i wyrzeczenia się zabobonów. Florianus stanowczo odmówił, więc zgodnie z rzymską procedurą został skazany na biczowanie do krwi i tortury.
Widząc jednak niezachwianą postawę Floriana, namiestnik kazał zawiesić mu kamień u szyi i zrzucić z mostu na rzece Anizie (Enns). Działo się to w roku 304 dnia 4 maja i ten właśnie dzień jest od czasów
kanonizacji przypisany Świętemu Florianowi jako jego święto. Ciało wyłowiła z rzeki pobożna Waleria. Pochowała Floriana, a grób wkrótce zasłynął cudami. Nad nim wybudowano później klasztor benedyktynów pod jego wezwaniem.
Chociaż św. Florian w kulturze ludowej nie stoi na poczesnym miejscu, jednakże elementy jego kultu można odnaleźć np. w ludowych przysłowiach. Bardziej znane to:
"Każdy Florek ma swój worek"
"Od świętego Florka daj chleb do worka"
"Jak padze na świyntygo Floriana, potrwo czas jakijsik pogoda zasrana"
Kapliczka przydrożna
rzy polnej drodze z Chrzelic do Racławiczek stoi skromna, niewysoka (ok. 2,5 m) biała kapliczka w kształcie kwadratowego słupa pokryta czerwonym daszkiem. Pierwotnie w górnych wnękach znajdowały się
obrazy Matki Boskiej i świętych patronów. Kapliczka znajduje się obok masowej mogiły mieszkańców wsi zmarłych w skutek klęski głodu. Wzniesiono ją w intencji ofiar epidemii "tyfusu głodowego" i klęski głodu w 1847 roku.
Starsi mieszkańcy wsi opowiadali, że miejsce to kiedyś omijały wszelkie zwierzęta domowe (krowy, kozy i konie) i nigdy nie skubały tam trawy.
Figura Św. Jana Nepomucena
Przy pierwszym budynku Chrzelic umiejscowionym przed mostem w Łączniku na rzece Białce, przy rozwidleniu dróg z Chrzelic do Łącznika i Pogórza stoi figura św. Jana Nepomucena, wykonana z kamienia i posadowiona na cokole z ozdobnym kartuszem. Jest to przedstawienie Jana Nepomucena, czeskiego świętego, którego kult był na Śląsku niezwykle popularny i poprzez kraje habsburskie (ze Śląskiem włącznie) rozpowszechnił się w Europie. Pomniki Nepomucena, znaleźć można w każdej niemal śląskiej miejscowości. Ustawiano je nad strugami, stawami, przy mostach - jako że święty ten, patron wód, chronić miał przed powodzią - bądź w centralnym punkcie wsi czy miasteczka, przy głównym placu lub kościele a także często przy studniach. Figura świętego została prawdopodobnie postawiona ok. połowy XIX wieku, w miejscu stojącego tam już w XVIII wieku krzyża, widocznego na ikonografii z tamtego okresu. Św. Jan Nepomucen urodził się ok. roku 1340 w Pomuku koło Pragi. Gdy skończył studia teologiczne w Padwie i Paryżu uzyskał święcenia kapłańskie i w niedługim czasie został wikariuszem generalnym archidiecezji praskiej. Panujący w tym czasie w Czechach król Wacław IV Luksemburczyk znany był z hulaszczego życia i obsesyjnej wręcz wrogości do Rzymu. Wplątał on w sieć intryg arcybiskupa Jana z Janstejnu, który sprzeciwił się usiłowaniom uszczuplenia swoich prerogatyw przez króla. Wacław IV zaprosił go na swój zamek i uwięził wraz Janem Nepomucenem. Biskupowi udało się zbiec, natomiast wikariusz Jan poddany został wymyślnym torturom a następnie na wpół żywy zrzucony nocą z mostu Karola do Wełtawy. Stało się to 20 marca 1393 roku. Podanie głosi, że powodem takiego postępowania Wacława IV była tajemnica spowiedzi, gdyż Jan nie chciał wyjawić królowi grzechów jego małżonki, której był spowiednikiem. Tą wersję można przypisać kronikarzowi z XV w. Tomaszowi z Ebendorffer, który, być może, pomylił Jana z inną z ofiar króla.
Krzyże przydrożne
ednym z takich miejsc gdzie napotykamy krzyż z małym daszkiem jest droga na Jeleni Dwór. Przed mostem po lewej stronie (na tzw. piosku) stoi krzyż z wizerunkiem św. Barbary (mieszkańcy
Chrzelic mówią św. Barbórki), upamiętniający prawdopodobnie miejsce pochówku Szwedów. Obecny krzyż został wykonany w 1962 r przez mieszkańca Chrzelic, Józefa Różyczkę (ur.1909 r) i
zastąpił poprzedni, bardzo już zniszczony. Dzisiejszy postawiono ok. 12-15 m w bok w kierunku zachodnim od pierwotnego. Nastąpiło w 1926 r z gdy wytyczano nową drogę z Chrzelic w kierunku
lasu (Jeleni Dwór). Razem z krzyżem zmienił także położenie pobliski most na rzeczce.
W miejscu pierwotnego ustawienia krzyża znajdował się prawdopodobnie stary cmentarz lub miejsce pochówku, a potwierdzał to ojciec pana Różyczki opowiadając, jak to kiedyś w trakcie orki
kilkakrotnie na powierzchnię ziemi wyorywał fragmenty starych desek lub belek oraz jakieś metalowe elementy. Jest to bardzo wiarygodna informacja, tym bardziej, że w przekazach mieszkańców
przetrwała pamięć o pochowanych tam żołnierzach szwedzkich.
Przekazy głoszą także o miejscu oddalonym od krzyża o ok. 1 km w kierunku północno-zachodnim, gdzie kiedyś znajdowały się moczary i trzęsawiska, a gdzie znalazła ostatnie miejsce spoczynku
część grupy żołnierzy szwedzkich zapędzonych tam przez mieszkańców okolicznych wiosek w trakcie potyczek wojennych. Znamienna jest także nazwa miejsca położnego jeszcze trochę dalej w
lesie - tzw. szwedzkie szańce. Bardzo ciekawy jest też fakt, że za rzeczką, ok. 100-150 m od starego cmentarza znajduje się miejsce zwane świńską połsią, inaczej mówiąc stary wiejski "cmentarz" zwierząt domowych.
Natomiast krzyż obecnie stojący tuż obok mostu przed młynem (kiedyś przy gorzelni), przy rozjeździe dróg Chrzelice - Opole - Prudnik ma już ponad trzystuletnią historię. Pierwotnie stał on w środku rozwidlenia i
był bardzo wysoki. Krzyż ten można zobaczyć na obrazie z po0czątku XVIII wieku w kościele w Łączniku, na starych mapach z 1758 r oraz na fotografii z połowy XIX w.
Jeszcze jeden krzyż mający już wiekową historię stoi za mostem w kierunku Łącznika obok wyjazdu z "grobli" otaczającej park zamkowy.
Nowy natomiast jest krzyż postawiony na "Zidlungach" obok skrzyżowania drogi Opole - Prudnik i polnej Chrzelice - Racławiczki. Ufundowany został przez rodzinę Siano w roku 1996.
Oprócz tych wymienionych, w przydomowych ogródkach mieszkańców wsi możemy jeszcze zobaczyć kilka małych pomników, grot oraz krzyży postawionych w pierwszej połowie XX wieku.
|
|
|