Chrzelicach tak jak i w wielu okolicznych miejscowościach funkcjonował
kiedyś średniowieczny młyn. Przejeżdżając drogą z Łącznika w kierunku Opola
zaraz za obwodnicą zamku możemy zobaczyć wysoki budynek, kryjący w swoim wnętrzu
urządzenia młyna napędzanego jeszcze niedawno silnikiem elektrycznym, wcześniej
jednak siłą napędową była woda z młynówki i para z maszyny parowej. Jednakże
pierwotnym napędem starego młyna były poruszane siłą wody dwa koła.
W starym urbarzu spisanym w 1574 r czytamy: "Poniżej zamku Chrzelicz
znajduje się młyn z dwoma kołami do mielenia mąki i jedną stępą.
Przekazano go młynarzowi za odpłatnością. Rocznie daje 4 małderze
(małdryty) żyta i tuczy 4 świnie.."
Prawdopodobnie na tej samej posesji mieścił się także zamkowy
tartak, który w miejscu tym istniał już na początku XVI wieku.
Wspomina o nim fragment tekstu z urbarza: "z wszystkimi deskami,
które pochodzą z tartaku zamkowego mogłyby przynieść rocznie do 250 florenów".
Nie mamy informacji, co działo się z młynem w okresie od XVI do końca XVII wieku.
Następna informacja pochodzi z połowy XVIII wieku i informuje nas o właścicielu
młyna, którym był niejaki Franz Votzek. Z tego okresu pochodzi też plan sytuacyjny
zachowany w urbarzu z 1758 roku, pokazujący nam położenie młyna względem zamku i
innych okolicznych domów.
Natomiast wg ikonografii z połowy XIX wieku widać, że młyn był umiejscowiony w
niskim budyneczku, pod którym przepływała odnoga rzeki Białki zasilająca staw
zamkowy i fosę. Tuż obok niego znajdował się warsztat bednarski.
Późniejsze zdjęcia z lat 20-tych przedstawiają już wysoki, dwupiętrowy
budynek młyna z widocznym obok wysokim kominem maszyny parowej, która napędzała
turbiny zarówno młyna jak i tartaku. W okresie pracy tartaku wszelkie uzyskane
ścinki i trociny były natychmiast spalane w piecu maszyny parowej, aby ta mogła
uzyskać większą moc.
Właścicielem młyna i zarazem tartaku pod koniec XIX wieku był Max Schara. Miał
on sześcioro dzieci, trzech synów i trzy córki. Synowie to Max, jego następca i
właściciel, Gotlib (1902-1987) który poślubił Marię, córkę Botty oraz Georg
(1908-1930), który zginął tragicznie będąc jeszcze studentem. Pierwsza córka,
Maria poślubiła Scheorga. Wybudował on przedostatni budynek przy drodze za
bagnem, zaś ich córka, Barbara Scheorg zamieszkała w Niemczech.
Druga córka, Truda poślubiła Dimona z Prudnika, gdzie przy ul. Kolejowej
posiadali oni duży dom oraz małą firmę wycieczkową wraz z autobusem do przewozu
turystów.
Ostatnia córka, Greta poślubiła Guntera Schuberta. Po ślubie zamieszkują razem w
okolicach Wałbrzycha, gdzie także posiadają mały majątek i młyn. Po wojnie wyjechali
do Niemiec.
Tartak w Chrzelicach spełniał swoją rolę aż do końca lat 40-tych, kiedy to został
rozebrany.
Sam właściciel został w 1945 r wywieziony przez Rosjan do Smolarni i tam
rozstrzelany.
Zaraz po wojnie właścicielem młyna został Karol Szczepański z
Tarnopola, któremu państwo przyznało młyn za utracone mienie w rodzinnych stronach.
Jego brat był w tym czasie nauczycielem w Chrzelicach i razem mieszkali w szkole.
W tym okresie młyn napędzany był już tylko przez turbiny wodne. Pod koniec lat
pięćdziesiątych aż do 1962 roku dzierżawcą młyna był Stanisław Czwartacki spod
Grodkowa. Wspomniany wcześniej staw zamkowy, którego woda napędzała turbiny młyna,
został w połowie lat sześćdziesiątych osuszony i obsadzony pewnym gatunkiem orzecha,
którego drewno miało być materiałem do produkcji sklejki.
Mieszkańcy Chrzelic
jeszcze dziś wspominają niedawne czasy, kiedy to w stawie tym można było łapać
piękne okazy ryb. Jeszcze inną funkcję pełnił staw w zimie, kiedy to lód w
porąbanych blokach przewożony był do piwnic zamku gdzie był wykorzystywany do
mrożenia artykułów żywnościowych nawet do końca lata.
Przez ostatnie dwa lata swojej pracy młyn posiadał napęd elektryczny.
W 1963 roku młyn kupił gospodarz Józef Wieja z Chrzelic wraz z Kamionką Hubertem,
który poślubił później córkę gospodarza, Marię.
W takim stanie jak w latach 20-tych XX wieku budynek młyna został zachowany do
dzisiaj a maszyny praktycznie są w komplecie, brakuje tylko napędu do ich
uruchomienia.